Witaj, Drogi Czytelniku, na stronie naszego wydawnictwa!
Książka “przychodzi na świat”…| Co wtedy czujemy?

Książka “przychodzi na świat”…| Co wtedy czujemy?

Książka na śniadanie, książka na obiad, a na kolację… niespodzianka: książka! 🙂 Każda jest dla nas ważna, bo książki od zawsze zajmują w naszym domu i życiu bardzo wyjątkowe miejsce. Mamy ich dużo, lubimy je kupować, leżą w prawie każdym zakątku naszego mieszkania i biura. W dodatku jesteśmy prawie pewni, że sporą ich część przeczytamy dopiero na emeryturze (A co to takiego? I czy w ogóle jej dożyjemy? ;)). Ale bardziej prawdopodobne jest to, że tuż przed śmiercią każemy Szamanowi wrzucić je do grobu, tam na pewno będziemy mieli sporo czasu na ich czytanie (śmiech). No, ale do rzeczy…

Książka to nie tylko produkt

Kiedy zadecydowaliśmy, że otwieramy własne wydawnictwo, i że staniemy na głowie, żeby nabyć pierwszą licencję na zagraniczną książkę, wiedzieliśmy już wtedy, że sprzedaż tytułu nie będzie sprawą prostą. Mieliśmy świadomość, że książka jest produktem, i że musi się sprzedać, żeby można było kupować kolejne tytuły i wydawać kolejne dobre historie, którymi chcielibyśmy się z Wami dzielić.

Jednocześnie jednak poszliśmy pod prąd, bo książki to dla nas coś więcej niż tylko produkt, który walczy o godne miejsce na rynku wydawniczym. Zaryzykowaliśmy i ryzykujemy nadal, ale od samego początku nie chcieliśmy wydawać książek hurtowo, choć to dawałoby nam dużo większą szansę na przetrwanie (jednakże pociągałoby to za sobą dużo większe inwestycje). Mieliśmy też wyobrażenia, jak nasze książki powinny wyglądać (choć zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że koszt ich wydruku będzie kosmiczny), oraz w jaki sposób chcemy je do Was wysyłać (co również nie było bardzo ekonomicznym rozwiązaniem).

Mimo to nie poddawaliśmy się i nadal nie poddajemy. Uskuteczniamy slow publishing, wydajemy powoli, ale tak, jak chcemy i to, co chcemy, wznosząc modły do wszystkich możliwych bogów, żeby książki, które wybraliśmy spodobały się i Wam. Za każdym razem, kiedy wypuszczamy w świat nasze kolejne książkowe dziecko, czujemy niepokój. Czujemy też radość i dumę, że nasze książki wyglądają dokładnie tak, jak chcieliśmy, by wyglądały.

KUP KSIĄŻKĘ
Wilga Ćwirko i szata graficzna

I nie inaczej jest w przypadku naszej najnowszej powieści dla dzieci: Pytania małe i duże według Wilgi Ćwirko autorstwa Julie Bowe.

Zależało nam przede wszystkim na tym, by okładka i ilustracje, które możecie zobaczyć tylko w polskiej wersji, były wyjątkowe. Pragnęliśmy, by dzieci oraz ich rodzice chętnie sięgali po ten tytuł, by czuli potrzebę ściągnięcia go z półki.

Kiedy zleciliśmy Matyldzie, naszemu wydawniczemu Wiatrowi, prace nad oprawą i szatą graficzną, nie mogliśmy się doczekać rezultatu. Z ulgą odetchnęliśmy, kiedy nasze wyobrażenia okazały spójne z tymi, które miała Matylda. Zarówno okładka, jak i ilustracje spodobały się nam bardzo. Podjęliśmy też decyzję (jednocześnie mając świadomość wyższych kosztów produkcji), że książka będzie w twardej oprawie pokrytej folią typu soft-touch, że całość musi być szyta i koniecznie musi mieć kolorową wyklejkę. Nadal książka- Wilga-Ćwirkojednak nie wiedzieliśmy, co powie na to autorka, i czy Wy, czytelnicy, zwrócicie uwagę na „nasze dzieło”.

Kiedy wiedzieliśmy już, że autorka daje nam zielone światło – trochę z duszą na ramieniu – postanowiliśmy wyjść z szafy i pokazać Wam okładkę wraz z jedną z pierwszych ilustracji, które tak bardzo skradły nasze serducho. Piszczeliśmy z radości, choć Wy nie mogliście tego usłyszeć, widząc jak bardzo okładka się Wam spodobała. Dla nas jednak była to dopiero połowa sukcesu. Przecież musi się Wam spodobać również treść ;).

Wilga Ćwirko i nasze emocje

Ogień godzinami tłumaczyła książkę. Czytała po stokroć zdania, zmieniała je. Ciągle zastanawiała się, czy to wszystko brzmi tak jak powinno. Kiedy miała dylematy, dręczyła wszystkich dookoła, dopytywała się o różne sprawy i konsultowała z kim tylko mogła. W końcu jednak musiała oddać książkę w ręce redaktorek i korektorek. I choć doskonale zdawała sobie sprawę, że po dziesięciu latach pewnie przetłumaczyłaby książkę inaczej, musiała się z nią rozstać i nabrać do niej trochę dystansu. Ta książka ożywiała wspomnienia z dzieciństwa – niekoniecznie te miłe. Jednak był to dla nas sygnał, że będzie to ważna lektura, i choćby dlatego powinna zostać wydana.

Po paru tygodniach książka była już złożona, złamana, poprawiona i prawie gotowa do druku, jednak my ciągle nie mogliśmy się zdecydować, czy nadszedł dobry czas, by ją wydać. Baliśmy się, że nikt jej nie zauważy, że nie będziecie chcieli po nią sięgnąć.

W końcu musieliśmy się zmierzyć z tym demonem, który siedział nam w głowach. Powiedzieliśmy sobie: Raz kozie śmierć! Bo jak nie teraz, to kiedy? Wydrukowaliśmy egzemplarze próbne, nanieśliśmy ostatnie poprawki (Ogień miała znowu pokusę, żeby wszystko zmieniać, ale zrugana przez Wodę postanowiła dać już sobie spokój), ogłosiliśmy przedsprzedaż, zapytaliśmy Was, czy na wyklejce ma być kot, czy też nie, i w końcu zleciliśmy druk.

Zadecydowaliśmy też, co będziemy dodawać, do naszych przedsprzedażowych paczek. I choć nadal martwimy się, czy książka się Wam spodoba, nieskromnie mówiąc, jesteśmy zachwyceni. Egzemplarze próbne wyszyły fantastycznie! Dopiero kiedy mogliśmy książkę pomacać, powąchać, doszło do nas, jaki wielki kawał dobrej roboty odwaliliśmy. Jesteśmy pełni nadziei, że jeśli nam zaufacie i zdecydujecie się dać nam szansę, paczka sprawi Wam mnóstwo radości, a książka przyniesie Wam wiele tematów do rozmów z Waszymi pociechami.

KUP KSIĄŻKĘ